ku wodzie
Sobota, 27 sierpnia 2011
· Komentarze(3)
Kategoria duch
Obrałam dziś jedyny słuszny kierunek. Ku wodzie. Coby pomoczyć kończyny i pobyczyć się na zielonej trawie. Białobrzegi oczywiście zatłoczone, samochody na prawo patrz, na lewo patrz, a środkiem rower płynie :) Są plusy mieszkania na Białołęce. Zawsze to powtarzam. Moja ulubiona dzielnica.
No więc w Białobrzegach nie było się po co zatrzymywać. Se tylko wałem pomalutku, relaksacyjnie objechałam i pogapiłam się na łódki. W taki dzień jak dziś te białe łódeczki z białymi żagielkami bardzo przepięknie prezentują się na tle niebieskiej wody i równie niebieskiego nieba. Gdybym miała aparat to tu właśnie w tym miejscu znalazłaby się fotka unaoczniająca widok ów cudowny. Ale aparatu nie mam więc ćwiczymy wyobraźnię.
Na szczęście są takie miejsca, gdzie samochodem trudno dojechać, albo się nie chce, albo się nie wie - bo wiele ludzi jest przekonanych, że na plaży w Białobrzegach Zalew się kończy, a to nie prawda. Nie kończy się. Ale nie powiem gdzie się wylegiwałam. Bo tam jest cisza i spokój i chciałabym, żeby tak pozostało :)
No więc w Białobrzegach nie było się po co zatrzymywać. Se tylko wałem pomalutku, relaksacyjnie objechałam i pogapiłam się na łódki. W taki dzień jak dziś te białe łódeczki z białymi żagielkami bardzo przepięknie prezentują się na tle niebieskiej wody i równie niebieskiego nieba. Gdybym miała aparat to tu właśnie w tym miejscu znalazłaby się fotka unaoczniająca widok ów cudowny. Ale aparatu nie mam więc ćwiczymy wyobraźnię.
Na szczęście są takie miejsca, gdzie samochodem trudno dojechać, albo się nie chce, albo się nie wie - bo wiele ludzi jest przekonanych, że na plaży w Białobrzegach Zalew się kończy, a to nie prawda. Nie kończy się. Ale nie powiem gdzie się wylegiwałam. Bo tam jest cisza i spokój i chciałabym, żeby tak pozostało :)